Której z nas myśl o wskoczeniu w bikini za 2 – 3 miesiące nie spędza snu z powiek? Nielicznym! Statystyki są nieubłagane. Tylko ok. 5 proc. z nas nie zna i nie pozna tego problemu. O co więc toczy się batalia, dlaczego nas ten problem dotyka i jak z nim walczyć?
Przyczyn powstawania cellulitu jest kilka. Głównymi winowajcami są nasze estrogeny, ale w zależności od podłoża problemu możemy go podzielić na ten typu wodnego i tłuszczowego i dopiero po właściwym rozpoznaniu będziemy mogły dobrać skuteczne metody walki z nim. Na co więc zwrócić uwagę przy ocenie?
Jeśli naszym głównym problemem jest niewydolne krążenie, mamy słabe naczynia krwionośne i towarzyszy nam uczucie „ciężkich” nóg to najprawdopodobniej mamy do czynienia z cellulitem typu wodnego. Natomiast jeśli nasz układ krążenia jest sprawny, a tkanka tłuszczowa jest nierówna, twarda i guzowata to zwróćmy się raczej w kierunku drugiego typu, ale oczywistym jest, że jedno nie wyklucza drugiego. Jeśli więc uda nam się przeprowadzić udane rozpoznanie to co dalej? Z której strony uderzyć?
Pewne jest, że od siedzenia i myślenia nic się nie poprawi. Jest kilka cech wspólnych i kilka sposobów walki dla obu przypadków:
Po pierwsze: dieta!I wcale nie mam na myśli tzw. diety redukcyjnej czyli popularnego, wszechobecnego odchudzania się. Pamiętajmy, jesteśmy tym co jemy! Dietetycy apelują o wybieranie chudych gatunków mięsa i odcinanie od jego porcji tłuszczyku w czystej postaci nie tylko ze względu na zmniejszenie kaloryczności produktu, ale również ze względu na to, że każdy zwierz ( nas nie wyłączając) kumuluje wszystkie szkodliwe substancje właśnie w tkance tłuszczowej! Jeśli zatem wcinamy duże ilości tłustego mięsa to aplikujemy sobie wiele z tego czym wcześniej nafaszerowano naszego poprzednika z łańcucha pokarmowego. Dalszy wniosek jest taki, że właśnie substancje te substancje i te, które do nich dodamy spożywając inne „śmietnikowe” jedzenie skumulują się w naszej tkance tłuszczowej stając się jedną z przyczyn jej nierównego rozkładania się. Zwróćmy uwagę na jakość tego co wkładamy do ust i unikajmy produktów gotowych oraz wysoko przetworzonych, bo jedząc takie nie mamy żadnego (!) wpływu na to z czego zostały wyprodukowane!
Po drugie: ruch!Czyli nic nowego. Zauważmy, że to mięśnie warunkują kształt naszego ciała. Nawet przeciętnie szczupła, młoda kobieta będzie miała widoczny cellulit jeśli mięsień pośladkowy będzie wisiał przypominając fałd opierający się o udo, a czworogłowy uda niemalże spocznie na kolanie! A wystarczy ujędrnić jeden i drugi, żeby nasz cellulit osiągnął stadium pierwsze, czyli był niewidoczny w pozycji stojącej.
Po trzecie: Pielęgnacja skóry!Nie łudźmy się, kosmetyk aplikowany na skórę nie ma szans przeniknąć do tkanki tłuszczowej, bo musiałby uzyskać status leku wydawanego na receptę, ale ma szanse wzmocnić i ujędrnić skórę po to by tzw. „efekt materaca” stał się niewidoczny bez marszczenia i uciskania. Nie rezygnujmy więc z kremów i zabiegów ujędrniających, ale nie oczekujmy, że one załatwią wszystko za nas.
Po czwarte:Masaż!I tu procedura w przypadku obu typów cellulitu się różni. W przypadku wodnego zależy nam na silnym drenażu, który pozwoli nam usprawnić krążenie i pozbyć się nagromadzonej w przestrzeniach międzykomórkowych wody, powodującej powstawanie nierówności. Już po pierwszym zabiegu zauważymy ogromną różnicę, ale efekt pozostanie z nami na krótko, jeśli nie będziemy regularnie powtarzać zabiegu. Gdy mamy do czynienia z typem tłuszczowym masaż istotnie się różni. Zależy nam na rozbiciu guzowatych skupisk komórek tłuszczowych oraz delikatnym rozciągnięciu „kotwic” z bardzo silnej tkanki łącznej, którymi skóra jest przytwierdzona do podłoża, a które to powodują pojawienie się owych zagłębień dających efekt materaca. Można go wykonać ręcznie lub przy użyciu popularnych w gabinetach urządzeń. Warunkiem powodzenia jest systematyczność oraz schudnięcie lub przynajmniej utrzymanie wyjściowej wagi.
Celem do jakiego dążymy jest stan, w którym cellulit będzie niewidoczny w pozycji stojącej. Nie marzmy o tym, że pozbędziemy się go całkowicie, bo nasze działanie z góry będzie skazane na
porażkę. Zawsze istnieje taka możliwość uciśnięcia fałdu skóry, by pojawiły się grudki, ale z tym nie walczymy, bo to nasza fizjologia, a nam chodzi o to, by poczuć się dobrze we własnej skórze!
Anna Beik, Kosmetolog, Harmony Live Spa
http://www.harmony-live-spa.pl